„Ty też jesteś Bogiem – tylko wyobraź to sobie.”
Cześć.
Być może niektórzy zadadzą sobie pytanie, co skłoniło nas do
założenia bloga. Coraz bardziej rozpowszechniona moda wśród czatowników na tworzenie „internetowych pamiętników”? Niewykluczone.
Miejsce na publiczne krytykowanie wszelkich twórczości artystycznych? Były
takie myśli. Jednak, czy sensownym jest tłumaczenie się z niewinnych zamiarów?
Czy powinnyśmy podać konkretne powody? W końcu żaden pisarz nie zwykł spowiadać
się, dlaczego jego opowiadanie wygląda tak i tak, a w tej książce umarła ta, czy
inna postać. Ostatecznie, niezależnie od efektu pracy, każdy zinterpretuje to
inaczej, po swojemu. Komuś przypadnie do gustu, inny wyśmieje, a wszystkie
opinie muszą zostać uszanowane. Z takim nastawieniem będziemy dla Was pisać.
Bez większych nadziei, a może?
Nie mam pojęcia, nad czym mogę się rozwodzić. Ten tydzień
wyprał mnie ze wszelkich myśli, zmuszając do bezmyślnej egzystencji. Ślęczę nad
tym akapitem dobrą godzinę, co chwilę zmieniając zdanie, co chwilę kasując
linijki tekstu. Skupienie przychodzi mi z wielkim trudem. Przez cały dzień słucham
jednej piosenki, zupełnie różniącej się od tych, których zwykłam słuchać na co
dzień. „Jestem Bogiem” – mówi Wam to coś?
Niektórym pewnie tak.
Patrzę za okno. Bardzo słoneczny dzień tego wieczoru, można rzec. I ani jednej chmurki na niebie! Tak, wiem. Źle ze mną. Można następnym razem uda mi się nie pisać trzy po trzy?
Pozdrawiam Matkę Słońca. Widzisz? W końcu coś wystukałam. Nic sensownego, ale jednak.
PS: Ja też chciałabym, by padało.
Hej, piszcie coś, dziewczyny. :)
OdpowiedzUsuńJeee, pierwszy komentarz.